<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
	<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<title>Tofifest News</title> 
	<link href="http://www.tofifest.pl/atom/pl" rel="self"/>
	<updated>2026-05-10T11:13:45+02:00</updated>
	<author> 
		<name>TOFIFEST International Film Festival</name>
	</author>
	<id>http://www.tofifest.pl/atom/pl</id>	<entry>
		<title><![CDATA["Aktorki Andrzeja Wajdy"]]></title>
		<link href="http://www.tofifest.pl/pl/news/888"/>
		<id>http://www.tofifest.pl/pl/news/888</id>
		<updated>2026-03-10T15:06:01+01:00</updated>
		<content><![CDATA["Ogłaszamy pierwszą sekcję programową 24. edycji BellaTOFIFEST  przegląd „Aktorki Andrzeja Wajdy”, którego kuratorem jest Łukasz Maciejewski. 
Rok 2026 jest szczególny dla polskiej kultury – przypada w nim 100. rocznica urodzin Andrzeja Wajdy, jednego z najważniejszych twórców w historii światowego kina. Z tej okazji podczas 24. edycji BellaTOFIFEST przygotowaliśmy sekcję specjalną poświęconą kobietom w jego filmach.
Choć twórczość Wajdy najczęściej kojarzona jest z wielkimi tematami historii, polityki i literatury, równie ważne miejsce zajmowały w niej kobiece bohaterki. Reżyser z niezwykłą wrażliwością i psychologiczną precyzją portretował ich emocje, wybory, pragnienia i dramaty, czyniąc z nich jedne z najbardziej wyrazistych postaci w historii polskiego kina.
Bohaterki jego filmów nie były jedynie tłem dla męskich historii. Przeciwnie – często to one nadawały opowieściom emocjonalny ton i stawały się ich prawdziwą osią. Wystarczy przypomnieć dramatyczną Ninę ze „Krajobrazu po bitwie”, zmysłową i żywiołową Malinę z „Brzeziny”, fascynującą Lucy Zuckerową z „Ziemi obiecanej”, wizjonerską Rachelę z „Wesela” czy melancholijne bohaterki „Panien z Wilka”.
Wajda potrafił również pokazywać kobiecą siłę i bezkompromisowość. Jedną z najbardziej symbolicznych postaci w historii jego kina pozostaje Agnieszka z „Człowieka z marmuru”, zagrana przez Krystynę Jandę – bohaterka, która z impetem wkroczyła do polskiego kina i stała się symbolem pokoleniowej odwagi oraz niezależności.
Szczególne miejsce w tej historii zajmuje także „Tatarak” – film niezwykle osobisty, w którym Krystyna Janda, jako pani Marta, przekracza granice między rolą a autobiografią, opowiadając o doświadczeniu straty i pamięci. To jeden z najbardziej poruszających przykładów artystycznego zaufania między reżyserem a aktorką.
Jak podkreśla kurator sekcji Łukasz Maciejewski, Andrzej Wajda, choć wielokrotnie nazywany twórcą kina zaangażowanego, historycznego czy politycznego, w niemal każdym swoim filmie tworzył wyraziste, wielowymiarowe portrety kobiet. Dzięki nim powstały role, które na zawsze zapisały się w historii polskiego kina i w biografiach wybitnych aktorek.
Sekcja „Aktorki Andrzeja Wajdy” podczas BellaTOFIFEST będzie okazją do ponownego odkrycia filmów mistrza, w roku jego setnych urodzin i z perspektywy kobiet, które współtworzyły jego kino."]]></content>
	</entry>
	<entry>
		<title><![CDATA["Nabór filmów na 24. Międzynarodowy Festiwal Filmowy BellaTOFIFEST!"]]></title>
		<link href="http://www.tofifest.pl/pl/news/887"/>
		<id>http://www.tofifest.pl/pl/news/887</id>
		<updated>2026-01-14T23:22:33+01:00</updated>
		<content><![CDATA["15 stycznia 2026 roku rozpoczyna się nabór zgłoszeń do dwóch konkursów organizowanych w ramach 24. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego BellaTOFIFEST. Zgłoszenia przyjmowane będą do 20 maja 2026 roku za pośrednictwem formularza dostępnego na stronie internetowej Festiwalu. 
24. Międzynarodowy Festiwal Filmowy BellaTOFIFEST odbędzie się w Toruniu w dniach 27 czerwca – 3 lipca 2026 roku. Filmy można zgłaszać do następujących konkursów:

Międzynarodowy Konkurs Filmów Pełnometrażowych ON AIR – obejmuje pierwsze i drugie filmy twórców filmowych prezentowane na międzynarodowych festiwalach. Najlepszy film zostanie uhonorowany Grand Prix Festiwalu – Złotym Aniołem, przyznawanym reżyserowi lub reżyserce przez jury złożone z przedstawicieli polskiego i europejskiego środowiska filmowego.
Konkurs Filmów Polskich FROM POLAND – przeznaczony dla produkcji polskich twórców. Laureata lub laureatkę w tej kategorii wyłoni publiczność Festiwalu, przyznając nagrodę Złotego Anioła Publiczności.

Szczegółowe informacje dotyczące zasad uczestnictwa, regulaminów konkursów oraz formularza zgłoszeniowego dostępne są na stronie tofifest.pl/submit/pl/regulamin.
Aktualne informacje publikowane są również na profilu Festiwalu w serwisie Facebook: facebook.com/tofifest."]]></content>
	</entry>
	<entry>
		<title><![CDATA["„Lesson Learned” i „Pod szarym niebem” zwycięzcami 23. MFF BellaTOFIFEST!"]]></title>
		<link href="http://www.tofifest.pl/pl/news/884"/>
		<id>http://www.tofifest.pl/pl/news/884</id>
		<updated>2025-07-05T20:15:00+02:00</updated>
		<content><![CDATA["Konkurs główny On Air zwyciężył film „Lesson Learned” w reż. Bàlinta Szimlera, a konkurs From Poland – „Pod szarym niebem” w reż. Mary Tamkovich.  Złote Anioły za niepokorność twórczą odebrali Kazik Staszewski i Mirosław Baka. Nagrodę Prezydenta Miasta Torunia FLISAK otrzymała Katarzyna Warnke. Nagrodę Filmowa Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego im. Poli Negri dla aktorki odebrała Agnieszka Dulęba-Kasza. Nagrodę im. Ryszarda Bugajskiego dla najlepszego reżysera polskiego filmu w konkursie From Poland została wręczona Monice Majorek.
W piątek 4 lipca w CKK Jordanki odbyła się uroczysta Gala Zamknięcia 23. MFF BellaTOFIFEST. Poznaliśmy laureatów Międzynarodowego Konkursu Pierwszych i Drugich Filmów Pełnometrażowych On Air oraz Konkursu Filmów Polskich From Poland.
Wyróżnienia oraz Grand Prix konkursu głównego On Air przyznało jury w składzie: Gabriela Muskała, Jowita Budnik, Anna Maliszewska, Andrzej Konopka, Piotr Trojan i Tomasz Wasilewski.
Grand Prix festiwalu otrzymał film Lesson Learned w reż. Bàlinta Szimlera.    
 

Nagrodę główną otrzymuje odważny, bolesny a jednocześnie pełen humoru film, w którym szkoła jest przerażającym mikrokosmosem opresji i manipulacji. Precyzyjnie stworzona alegoria przemocowego systemu społecznego i politycznego który niszczy i dehumanizuje. Zachwyciła nas oryginalna forma, precyzyjne opowiadanie i doskonale kreacje aktorskie. Tragikomiczny ton sprawia ze opowieść o tym jak łatwo zniszczyć człowieka staje się jeszcze bardziej bolesna – uzasadnili wybór członkowie jury Tomasz Wasilewski i Anna Maliszewska.

Jury postanowiło przyznać także trzy wyróżnienia: dla Myriem Akheddough, odtwórczyni głównej roli w filmie Wierzymy Ci w reż. Charlotte Devillers i Arnauda Dufeysa, a także dla filmów Manas w reż. Marianny Brennand oraz Christy w reż. Brendana Canty’ego.
Nagrodę w konkursie From Poland, gdzie zwycięzcę wskazuje festiwalowa publiczność, otrzymał film Pod szarym niebem w reż. Mary Tamkovich.
 

Dziękuję każdej osobie, która przyczyniła się do powstania tego filmu. Doceniam to w sposób szczególny, gdyż w kraju, którego historię opowiada, nie byłby możliwy. Dziękuję aktorkom i aktorom, którzy włożyli w ten film całe swoje serce. Ta nagroda, jak każda, którą dostaje ten film, należy się nie tylko nam, ale tym osobom, które pozwoliły nam opowiedzieć swoją historię – mówiła reżyserka.

Złote Anioły za niepokorność twórczą powędrowały do rąk Mirosława Baki i Kazika Staszewskiego.
 

W szkole teatralnej uczono nas tego, że aktorstwo wymaga pokory. Ja wszystko to wziąłem sobie do serca, ale jak widać nie dość skutecznie, bo dostaję dziś nagrodę za niepokorność. W tym roku mija dokładnie 40 lat od mojego debiutu filmowego. Po tych 40 latach z całą pewnością mogę stwierdzić, że zarówno w życiu, jak i w aktorstwie, czasami z pokorą, czasami niepokornie – najważniejsze jest, żeby chodzić swoją własną drogą, i gdzieś tam pod koniec tej drogi usiąść sobie w fotelu i zamruczeć pod nosem… „I did it my way” – mówił na scenie Mirosław Baka.


Chciałbym bardzo podziękować za tę wspaniałą nagrodę. Miałem tu niecałe dwie godziny temu spotkanie z festiwalową publicznością. Zadano mi pytanie - od kiedy to ja przyjmuję nagrody? Przestałem już być takim nieprzyjmującym nagrody. Zapytano mnie także o to, jak to jest być artystą niepokornym. I trochę zgłupiałem. Otóż trzeba znaleźć jakiś złoty środek. Nie może być tylko niepokorność i pokorność. Musi być trochę tego, trochę tego – powiedział Kazik Staszewski.

 
Nagrodę Prezydenta Miasta Torunia FLISAKA dla utalentowanych twórców związanych z regionem otrzymała Katarzyna Warnke.

Pewnie widać, że jestem bardzo wzruszona. Pochodzę z polskiej prowincji – z Grudziądza. Do Torunia przyjeżdżało się jak do wielkiego miasta. Chciałabym wspomnieć o ludziach, którzy przyczynili się do mojego rozwoju w Grudziądzu. Pani Barbarze Polak, profesorowi Czarskiemu, profesor Chmielewskiej, Jerzemu Leszczyńskiemu, profesor Poprzęckiej, Krzysztofowi Globiszowi, Jerzemu Treli. Chciałabym powiedzieć, że dzisiejsza młodzież bardzo potrzebuje naszej uwagi. Nie znikajmy w telefonach i nie pozwalajmy znikać im w telefonach. Dostrzegajmy ich potencjał, zainteresowania. Prowadźmy ich tam, gdzie mogą się czegoś dowiedzieć. Atencja jest dla mnie synonimem miłości, i to jest właśnie najpiękniejsze, co możemy im dać – powiedziała artystka.

Nagrodę Filmową Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego im. Poli Negri dla aktorki otrzymała Agnieszka Dulęba-Kasza.

Szanowni państwo, nie mogłabym sobie wymarzyć lepszej daty, żeby odebrać tak ważną nagrodę. 4 i 7 to moje ulubione cyfry. Dziś jest 4 lipca, a ja mam urodziny – 47! Bardzo dziękuję! Muszę powiedzieć, że moje życie zaczęło się w magiczny sposób zmieniać, odkąd zrobiliśmy film „Sezony” w Toruniu – mówiła aktorka.

Po raz pierwszy wręczona została Nagroda im. Ryszarda Bugajskiego dla najlepszego reżysera polskiego filmu w konkursie From Poland. Laureatką nagrody została Monika Majorek, reżyserka filmu Innego końca nie będzie.

Bardzo serdecznie dziękuję. To dla mnie duży zaszczyt, żeby odebrać nagrodę imienia tak wspaniałego reżysera. Dziękuję także twórcom i organizatorom tego festiwalu, za stworzenie miejsca, gdzie rozmowy z publicznością są naprawdę bardzo szczere, długie, i pozostają w głowie przez cały dzień – oświadczyła reżyserka.

Wieczór uświetnił koncert jednego z najwybitniejszych polskich artystów – Kazika Staszewskiego. Laureat Złotego Anioła za niepokorność twórczą swoim brawurowym występem sprawił, iż Gala Zamknięcia 23. MFF BellaTOFIFEST trwale zapisała się w historii naszego festiwalu.
Szymon Szatan"]]></content>
	</entry>
	<entry>
		<title><![CDATA["„Nie podlizywać się publiczności” – spotkanie z Kazikiem Staszewskim"]]></title>
		<link href="http://www.tofifest.pl/pl/news/886"/>
		<id>http://www.tofifest.pl/pl/news/886</id>
		<updated>2025-07-05T20:13:54+02:00</updated>
		<content><![CDATA["Siódmego dnia 23. MFF BellaTOFIFEST publiczność miała okazję do spotkania z wszechstronnie utalentowanym artystą Kazikiem Staszewskim, laureatem Złotego Anioła za niepokorność twórczą i jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny muzycznej. 
Laureat, zapytany o to, czy czuje się „twórcą niepokornym”, zareagował niespodziewanie – nie odpowiedział bowiem jednoznacznym „tak” ani „nie”, lecz raczej: „to zależy”. Nazwał siebie z przekąsem „Dr. Jekyllem i Mr. Hydem”; podkreślił istnienie dwóch stron swojej natury.
W pierwszej – tej pokornej – tytuł budzi sprzeciw, ponieważ nie dopuszcza tworzenia uwzględniającego odbiorców, a ci – jak wynika ze słów Kazika – są dla niego niezwykle istotni.

Jest mi niezwykle przyjemnie, jak otrzymuję wyrazy uznania za to, co zaprezentuję. Chociaż ciekawe bywają też np. opinie dezaprobujące mój dorobek – o ile nie są pisane z taką wyjątkową zaciętością czy złością – to też są cenne. Nie tworzę do szuflady. Nie tworzę sam dla siebie.

Druga – tytułowi „Niepokornego” wychodzi naprzeciw – upatruje się jej chociażby w braku wykształcenia muzycznego, które dla wielu może być warunkiem kariery.

Nie mam naleciałości, którą szkoły muzyczne na nas narzucają. Wiem, z ponad czterdziestoletniej praktyki, że największe kłopoty miałem z muzykami, którzy byli wykształceni. To nie znaczy, że dewaluuję uczenie muzyki, ale warto mieć jakieś inne źródło opanowywania warsztatu i myślenia o muzyce – żeby troszeczkę rozmyć tę akademickość.

Co ciekawe, przez długi czas nie przypuszczał, że zostanie artystą – muzyka była dla niego jedynie hobby. Z perspektywy czasu dostrzega, że właśnie takie podejście dało mu wolność twórczą, która do dziś stanowi jego znak rozpoznawczy:

Wszyscy mieli mało, wszyscy mieli po równo, ale to dało mi pewien asumpt do bycia totalnie szczerym w tym, co robię. Nie przejmowałem się cenzurą, bo nie mieliśmy szans na początku nagrania żadnej płyty, więc graliśmy na koncertach to, co chcieliśmy.

Opowiadając o swojej przeszłości, robi to z ogromną szczerością — tak samo jak w tekstach swoich utworów. Jest dumny ze swojego dorobku, ale nie boi się przyznać, że na swojej drodze napotkał różne wpadki i wyzwania. Wspomina m.in. o dziewięcioletnich studiach socjologicznych, pracy na budowie metra, które ostatecznie nigdy nie ruszyło, oraz o pierwszym doświadczeniu z cenzurą. To tylko nieliczne z wielu doświadczeń, którymi podzielił się z słuchaczami.

Kiedy zacząłem mieć jakąś zajawkę, że jednak ja chyba będę tym muzykiem, to już ja bardzo dobrze wiedziałem, kto jest w branży, z kim się można zadawać, z kim się nie należy zadawać. I to, że najważniejsza jest szczerość wobec odbiorcy.

Kazik znany jest ze swojej niepokorności również w kwestii przyjmowania odznaczeń. Dowodem na to było pytanie pojawiające się z publiczności: To jak to jest z tymi nagrodami?

Z tymi nagrodami jest tak, że sobie już odpuściłem tego przyjmowania - rozpoczął, rozśmieszając publiczność, by zaraz potem podzielić się osobistą anegdotą.


Moim takim najbliższym przyjacielem wśród piłkarzy jest bramkarz - Bogusław Wyparło. On do mnie kiedyś zadzwonił i mówił, że zbierają na pompę insulinową dla jakichś jego znajomych i czy ja bym czegoś nie wystawił. A co ja mogę wystawić? Dobra, mówię, to wystawię jednego z tych Fryderyków, których ja zabrałem, tam pojadę, wezmę i może ktoś zechce go kupić... – wyjaśnił artysta.

W ten sposób od piętnastu lat przyjmuje nagrody. Sądząc po wyjątkowym geście podczas odbierania Złotego Anioła za niepokorność twórczą — robi to z ogromną wdzięcznością. Tym razem podziękował w sposób nietypowy: a capella zaśpiewał fragment jednego ze swoich najbardziej rozpoznawalnych utworów — „Celiny”, odpowiadając na prośbę publiczności, która szybko do niego dołączyła, wspólnie intonując melodię.
Magdalena Trapik"]]></content>
	</entry>
	<entry>
		<title><![CDATA["„Pójść więcej niż na całość” – spotkanie z Marią Mamoną i Jackiem Petryckim"]]></title>
		<link href="http://www.tofifest.pl/pl/news/885"/>
		<id>http://www.tofifest.pl/pl/news/885</id>
		<updated>2025-07-05T20:11:54+02:00</updated>
		<content><![CDATA["W ostatni dzień 23. MFF BellaTOFIFEST, tuż przed uroczystym wręczeniu Nagrody im. Ryszarda Bugajskiego dla najlepszego reżysera polskiego filmu w konkursie From Poland, odbył się pokaz słynnego „Przesłuchania”, a także rozmowa z żoną reżysera, Marią Mamoną oraz scenarzystą i autorem zdjęć, Jackiem Petryckim. 
Goście wspominali pracę nad scenariuszem, spotkania na Mazurach i atmosferę tamtych dni:

Codziennie myśleliśmy: dziś przyjdą i nam przerwą.

Jacek Petrycki przywoływał też postać Ryszarda Bugajskiego, który zaczął dotykać tej historii, spotykać świadków.

Ryszard był ekstremalny – wiedział, że musi pójść więcej niż na całość.

Po wybuchu stanu wojennego reżyser otrzymał wilczy bilet i wyjechał do Kanady. Przesłuchanie, zakazane przez władze, które dążyły także do spalenia negatywu, krążyło jednak w drugim obiegu. Na kasetach VHS film obejrzały około 2 miliony osób. Ryszard Bugajski opublikował też książkę pod tym samym tytułem.
Festiwalowi widzowie dopytywali o odbiór obrazu, zwłaszcza w kontekście oficjalnej premiery, która nastąpiła dopiero w 1989 r., już w nowych warunkach politycznych. Warto odnotować, że Krystyna Janda za rolę Agnieszki została po wielu latach uhonorowana Złotą Palmą w Cannes.
Jak wyznała mocno wzruszona Maria Mamona, film nadal – choć widziała go już tyle razy – wywołuje w niej olbrzymie emocje, szczególnie końcowa scena:

Wchodzę w ten temat, w ten los.

Jacek Petrycki stwierdził zaś:

Bardzo się cieszę, że jest Nagroda im. Ryszarda Bugajskiego na tym festiwalu.

Jak wyjaśniła Maria Mamona, specjalnie zaprojektowana statuetka będzie co roku wręczana właśnie w Toruniu obiecującym reżyserom na początku ich drogi zawodowej, aby – tak jak patron wyróżnienia – z sukcesem podążali filmową ścieżką i tworzyli, jak to określił Andrzej Wajda w odniesieniu do Przesłuchania, „olśniewające debiuty”. 
Agata Wesołowska"]]></content>
	</entry>
	<entry>
		<title><![CDATA["„Miał niesłychaną intuicję w poszukiwaniu prawdy” – spotkanie z Grażyną Szapołowską, Joanną Szczepkowską, Krzysztofem Zanussim, Mirosławem Baką i Zbigniewem Zamachowskim"]]></title>
		<link href="http://www.tofifest.pl/pl/news/883"/>
		<id>http://www.tofifest.pl/pl/news/883</id>
		<updated>2025-07-04T12:45:00+02:00</updated>
		<content><![CDATA["Artysta, przyjaciel, nauczyciel, inspiracja – Krzysztof Kieślowski. To właśnie jemu poświęcona była rozmowa z jednymi z najwybitniejszych twórców polskiego kina.  Przy jednym stole zasiedli: Grażyna Szapołowska Joanna Szczepkowska, Krzysztof Zanussi oraz laureaci Złotych Aniołów za niepokorność twórczą – Mirosław Baka i Zbigniew Zamachowski. Gościnnie pojawiła się również Joanna Łapińska, dyrektorka artystyczna FPFF w Gdyni. Spotkanie prowadził Łukasz Maciejewski.
Szósty dzień 23. MFF BellaTOFIFEST przejdzie do historii. Okazją do spotkania z artystami były obchody 50. jubileuszu Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni i pasmo Złote Lwy Krzysztofa Kieślowskiego. Twórcy wspominali wybitnego reżysera, dzieląc się osobistymi doświadczeniami ze współpracy z nim. Mury CKK Jordanki stały się tego wieczoru wyjątkową przestrzenią, która zgromadziła ludzi pragnących zgłębić twórczość Krzysztofa Kieślowskiego. Seanse filmów reżysera, które odbyły się w ramach naszego festiwalu – Amator, Krótki film o miłości oraz Krótki film o zabijaniu – cieszyły się ogromnym zainteresowaniem publiczności w każdym wieku: zarówno miłośników reżysera, jak i osób dopiero odkrywających jego twórczość. Potwierdza to jego nieprzemijalny fenomen, mimo upływu niemal trzech dekad od jego śmierci.
Krzysztof Zanussi, jeden z najważniejszych towarzyszy artystycznej drogi Kieślowskiego, wspominał ich wieloletnią współpracę:

Pamiętam, że kiedy Krzysztof zobaczył „Amatora”, jeszcze w niedokończonym montażu, ale już z ułożoną dramaturgią, zapytał mnie: „Czy ty jesteś przygotowany na sukces?”. Nie rozumiałem wtedy, o co mu chodzi, a on miał rację – „Amator” trafił w oczekiwania widzów, zarówno w kraju, jak i za granicą. Dziś dopiero widzę, o ile byłem od niego młodszy – latami i doświadczeniem.

Poza zawodową relacją łączyła ich także głęboka przyjaźń, która – jak zauważył Zanussi – była zjawiskiem wyjątkowym w realiach twórczej rywalizacji:

Krzysztof zrobił nieporównanie większą karierę światową ode mnie. W takich sytuacjach zwykłe przyjaźnie trzeszczą, a nasza – nie. Mieliśmy bardzo równe relacje. Nawet gdy był moim zastępcą jako szef TOR-u i prowadził studio podczas mojej nieobecności za granicąRóżniliśmy się nieznacznie, ale znacznie więcej nas łączyło. To nienaturalne – bo artyści są rywalami, a my potrafiliśmy przyjąć się nawzajem w pełni szczerze.

Na niezwykłe podejście Kieślowskiego do ludzi zwróciła uwagę również Grażyna Szapołowska:

To on jako pierwszy nauczył mnie ogromnej tolerancji wobec tego, co nieznane i nienazwane – wobec ludzi. Miał niezwykłą ciekawość drugiego człowieka. Jako dokumentalista potrafił precyzyjnie pokazać świat, ale nadawał mu też wymiar metafizyczny. „Dekalog” cały jest taki – zachwycający, bo wszyscy wierzymy w metafizykę, choć nie każdy potrafi ją dostrzec. On ją wprowadzał. To był ten rodzaj bajki – o rzeczach, które istnieją, choć jeszcze ich nie znamy.

Jej rola w Krótkim filmie o miłości przeszła do historii jako jedna z najbardziej charakterystycznych w kinie Kieślowskiego.

Wcześniej często byłam wykorzystywana w filmach – głównie do bezrefleksyjnego rozbierania się. Krzysztof jako pierwszy dostrzegł we mnie coś więcej – mówiła aktorka.

Wspomnienie Łukasza Maciejewskiego, który jako licealista spotkał Kieślowskiego podczas Olimpiady Wiedzy o Filmie w Gdańsku, pokazało reżysera jako człowieka niezwykle inspirującego:

Był dla nas cudowny. Ja siedziałem cicho, wstydziłem się, nie zabierałem głosu. Ale zapamiętałem jedno zdanie, które do dziś we mnie trwa: „Ja nie jestem szczególnie utalentowany, ale uważam, że trzeba zasuwać. Trzeba strasznie ciężko pracować. To jest jedyne, co mogę wam powiedzieć.” Trzymam to zdanie w sobie – ono przetrwało. To była definicja tego, jak żyć. Bo przecież to było fundamentalne wyzwanie Kieślowskiego. Każdy jego film – dokument czy fabuła – o tym opowiadał.

Choć na co dzień powściągliwy i zamknięty wobec dziennikarzy, w relacjach prywatnych Kieślowski potrafił uwolnić u innych najgłębsze pokłady emocji:

Zadał mi kilka grzecznych pytań. A potem, idąc Chełmską, uświadomiłem sobie, że opowiedziałem mu rzeczy, których nigdy nikomu nie mówiłem. To były bardzo intymne sprawy – wspominał Mirosław Baka. 


Pamiętam, że zabrałam na plan moją córeczkę, która miała wtedy cztery lata. Wziął ją na kolana, a ona wtuliła się w niego jak w ojca. Biło od niego ogromne ciepło. Był bardzo czuły dla swojej córki, Marty, którą codziennie po zdjęciach odwoził na lekcję angielskiego – opowiadała Grażyna Szapołowska.

Zbigniew Zamachowski podkreślił, że praca z Kieślowskim zdeterminowała jego dalszą karierę i przyniosła rozpoznawalność także za granicą:

Jestem mu winien prywatny, mały pomnik. Wciąż grywam w zagranicznych produkcjach – to wszystko jest pokłosiem tylko dwóch filmów, ale dla mnie – AŻ dwóch.

Dlaczego filmy Krzysztofa Kieślowskiego wciąż wypełniają sale kinowe? Może chodzi o ich uniwersalizm – mimo upływu lat poruszają fundamentalne pytania o sens, los, moralność. Wszyscy goście zwracali uwagę na jego zainteresowanie metafizyką, obecnością niewidzialnego w ludzkim życiu.

On głęboko wierzył w metafizykę – w dobro i zło. Wierzył, że człowiek powinien być dobry, niezależnie od wszystkiego. Jeśli jest nam źle, to potem coś się odwróci – mówiła Grażyna Szapołowska.


Był świadomy, że świat materialny to nie całość. Moi rodzice nie żyją, a ja codziennie z nimi rozmawiam przed snem – sprawdzam, co zrobiłem danego dnia i czy byliby ze mnie dumni – wspominał Krzysztof Zanussi.

Kieślowski był zwolennikiem kina, które prowokuje do dialogu i krytycznej refleksji. Jak zauważyła Joanna Szczepkowska – potrzeba tego typu dzieł była wtedy i jest dziś równie istotna:

 Myślę o tym, zwłaszcza teraz, tutaj – co on by powiedział? Jakie znalazłby myśli, jakie rozwiązania na to wszystko, co się dzieje? Także to niewątpliwie taka osoba, której brakuje. To jest dość banalne, co mówię, ale niewątpliwie jego stanowisko byłoby w tej chwili bardzo istotne.

Dzięki tego takim spotkaniom głos Krzysztofa Kieślowskiego wciąż wybrzmiewa we współczesnym świecie, skłaniając do zatrzymania się nad kwestiami, którym warto poświęcić chwilę refleksji.
Magdalena Trapik"]]></content>
	</entry>
	<entry>
		<title><![CDATA["„Ktoś, kto tego nie przeżył, może nie uwierzyć” – spotkanie z twórcami „Rzeczy niezbędnych”"]]></title>
		<link href="http://www.tofifest.pl/pl/news/882"/>
		<id>http://www.tofifest.pl/pl/news/882</id>
		<updated>2025-07-04T12:40:00+02:00</updated>
		<content><![CDATA["Szóstego dnia 23. MFF BellaTOFIFEST nasi widzowie mieli okazję porozmawiać z twórcami filmu „Rzeczy niezbędne”: laureatką Nagrody Prezydenta Miasta Torunia FLISAKA Katarzyną Warnke, jurorem konkursu głównego On Air Andrzejem Konopką oraz reżyserką Kamilą Taraburą. 
Rzeczy niezbędne to film o silnym ładunku emocjonalnym, a zarazem zbudowany na subtelnej, niedosłownej narracji. Opowiada historię Roksany, której traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa nie pozwalają żyć w spokoju. Zachowanie bohaterki bywa jednak na tyle kontrowersyjne, że część widzów zaczyna się zastanawiać, czy jej opowieść jest prawdziwa.

Naszym celem przy tworzeniu tej postaci było sprawdzenie, jak wiele jesteśmy w stanie jej wybaczyć i gdzie przebiegają granice wiarygodności. Dla nas te granice nie istnieją – nie ma rzeczy, które komuś przystoją albo nie przystoją – Kamila Tarabura.

Po drugiej stronie tej opowieści znajduje się Ada – dawna szkolna przyjaciółka Roksany, dziś dziennikarka. Jej zadaniem jest zdobycie zeznań od matki Roksany, co wymusza na niej powrót do rodzinnego miasta. To konfrontacja, która staje się dla niej moralnie obciążająca.

Ada jest w pewnym sensie obserwatorem – każdym z nas. Bardzo inteligentna, pisze ważne teksty, ale gdy wchodzą w grę jej własne emocje, również zaczyna się gubić – tak jak widz – Kamila Tarabura.

Ogromny wpływ na wiarygodność relacji pomiędzy Adą a Roksaną miała chemia między aktorkami: Katarzyną Warnke i Dagmarą Domińczyk. Choć początkowo były sceptyczne, sięgnęły po pomoc:

Fajnie, że Kamila zaproponowała coś, na co z Dagmarą początkowo nie chciałyśmy się zgodzić, sądząc, że jesteśmy zbyt dojrzałymi aktorkami. Zaproponowała nam trenerkę aktorską – specjalistkę od procesów aktorskich i pracy z ciałem. Dagmara miała z tym mniej doświadczenia, ale przeszłyśmy przez to razem. Dzięki temu udało się zbudować stan wewnętrzny postaci i wspomnienia – Katarzyna Warnke.

Przemoc w filmie Kamili Tarabury to nie tylko akt fizyczny – to przede wszystkim długotrwała przemoc psychiczna, wnikająca głęboko w tożsamość bohaterki.

To bardzo skomplikowany proces – zarówno psychologiczny, jak i społeczny, a przede wszystkim intymny. Większość sprawców przemocy seksualnej to również osoby skrzywdzone w dzieciństwie – to jest wstrząsające. Można być ofiarą i wybrać drogę ataku, myśląc, że to, co mi się przydarzyło, było w porządku. Skoro zrobił mi to ojciec, dziadek czy wujek, to ja też mogę – i to będzie OK. To się nie mieści w głowie – Katarzyna Warnke.


Myślę, że wartością tego filmu jest właśnie postawa bohaterki – jej nieoczywistość. Zwykle oczekujemy, że ktoś w jej sytuacji pojedzie do matki, powie, co się stało, a ta upadnie na kolana i przeprosi. Ale życie tak nie działa. Najgorsze jest to, że te zbrodnie często nie mają świadków ani dowodów – a ofiarom przypina się łatkę osób niezrównoważonych psychicznie – Andrzej Konopka.

Film szczególnie poruszył osoby, które noszą w sobie podobne rany. Podczas spotkania jedna z uczestniczek postanowiła podzielić się własną historią:

To była bliska mi osoba, która przeżyła dokładnie taką samą historię. Odebrała sobie życie. Była „milczącą ofiarą”, zupełnym przeciwieństwem Roksany. Może właśnie dlatego Roksana przetrwała. Od początku jej wierzyłam, bo wiem, że ktoś, kto tego nie przeżył – może nie uwierzyć.

Polina Kirichenko"]]></content>
	</entry>
	<entry>
		<title><![CDATA["Dzień siódmy na 23. MFF BellaTOFIFEST"]]></title>
		<link href="http://www.tofifest.pl/pl/news/881"/>
		<id>http://www.tofifest.pl/pl/news/881</id>
		<updated>2025-07-04T08:00:00+02:00</updated>
		<content><![CDATA["Ostatniego dnia festiwalu zapraszamy na spotkanie z wybitnym polskim artystą, Kazikiem Staszewskim, laureatem Złotego Anioła za niepokorność twórczą. W programie również okołofilmowe rozmowy m.in. z Marią Mamoną, Jackiem Petryckim, Agnieszka Zwiefką i Ryszardem Krukiem.  Spotkania z twórcami są otwarte dla publiczności.
W CKK Jordanki o godz. 16:00, w ramach pasma Must See Must Be, zaprezentujemy film Meet the Barbarians w reż. Julie Delpy. Następnie, o godz. 18:00, z naszą festiwalową publicznością spotka się laureat Złotego Anioła za niepokorność twórczą, ikona polskiej muzyki i kultury, głos pokoleń – Kazik Staszewski.
W Cinema City o godz. 16:00 pokażemy Przesłuchanie w reż. Ryszarda Bugajskiego, okrzyknięty najbardziej antykomunistycznym filmem w historii PRL. Po projekcji z widzami porozmawiają aktorka Maria Mamona oraz autor zdjęć Ryszard Petrycki. Również o godz. 16:00 zapraszamy na film z pasma Niepokorne - Drzewa milczą w reż. Agnieszki Zwiefki. Seans uświetni spotkanie z reżyserką. Także o godz. 16:00, w ramach pasma 4x Szkockie debiuty, zaprezentujemy On Falling w reż. Laury Carreiry. Po projekcji odbędzie się spotkanie z Alejandrą Rodriguez-Remedi, wykładowczynią na Wydziale Filmu i Kultury Wizualnej Uniwersytetu w Aberdeen. 
W Dworze Artusa o godz. 17:30 pokażemy film Flisak w reż. Ryszarda Kruka, o którym po seansie z naszą festiwalową publicznością porozmawiają reżyser, Marcin Karasiński i Jerzy Mazzoll.
Podczas uroczystej Gali Zamknięcia Nagroda Prezydenta Miasta Torunia FLISAK trafi do rąk Katarzyny Warnke. Nagrodę Filmową Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego im. Poli Negri dla aktorki otrzyma Agnieszka Dulęba-Kasza, a Złote Anioły za niepokorność twórczą odbiorą Kazik Staszewski i Mirosław Baka.
Pełny harmonogram festiwalu jest dostępny tutaj. Zapraszamy również do przeglądania zdjęć z 23. MFF BellaTOFIFEST."]]></content>
	</entry>
	<entry>
		<title><![CDATA["„To była najlepsza decyzja mojego życia” – spotkanie z Igą Lis"]]></title>
		<link href="http://www.tofifest.pl/pl/news/880"/>
		<id>http://www.tofifest.pl/pl/news/880</id>
		<updated>2025-07-03T13:25:00+02:00</updated>
		<content><![CDATA["Piątego dnia 23. MFF BellaTOFIFEST z naszą festiwalową publicznością spotkała się Iga Lis – reżyserka filmu „Bałtyk”. To unikalny film dokumentalny opowiadający o kobiecie, która stała się symbolem nadmorskiego miasteczka Łeba. 
Pomysł na nakręcenie dokumentu pojawił się u reżyserki dosłownie „w biegu”. Początkowo jej koncepcja dotyczyła bezpośrednio miasta, w którym spędzała wakacje jako dziecko:

Spędziłam całe dzieciństwo nad Bałtykiem, jeździłam z moimi dziadkami do miejscowości Orzechowo. Później, jako osoba dorosła, też spędzałam tam wakacje i stwierdziłam, że to miejsce jest ciekawe wizualne, a do tego interesował mnie ten cykl sezonowości. Są to miejscowości turystyczne, które funkcjonują w dużej mierze dzięki turystom.

Twórczyni miała dylemat o czym dokładnie chce nakręcić film – czy ma to być opowieść o człowieku, czy o samym morzu. Jednak, kiedy usłyszała o lokalnej legendzie Łeby, zdecydowała, że poświęci swój film właśnie jej – Mieci:

Po zapoznaniu się z panią Miecią stwierdziłam, że nie chcę już szukać dłużej. Absolutnie się w niej zakochałam.

Główna bohaterka filmu to właścicielka wędzarni ryb, dla której jej praca jest sensem życia. Jednak z każdym kolejnym rokiem pochłania coraz więcej jej energii i zdrowia.

Naszą intencją było pokazać cenę, którą bohaterka płaci za życie poświęcone pracy: wyrzeczenia, komplikacje zdrowotne i szereg innych rzeczy. I to jest realny koszt – opowiadała reżyserka.

Co ciekawe, film w jakiś sposób zmienił priorytety „Królowej Łeby” odnośnie aktywnego udziału w biznesie:

Pani Miecia mówi, że szuka następcy, ale powiedziała też, że nie jest w stanie znaleźć osoby, która poświęciłaby się pracy tak, jak ona. Według Mieci nie ma godnego następcy lub następczyni.

Miecia była tak oddana swojej pracy, że potrafiła całkowicie zatracić się w codziennych obowiązkach. Była zawsze pochłonięta kopceniem ryb i prowadzeniem swojego małego biznesu, a więc rzadko kiedy miała wolne. W końcu, po kolejnych badaniach i rozmowach z lekarzem, Miecia zdecydowała się wyjechać do ośrodka zdrowotnego. Był to dla niej trudny, ale konieczny krok – pierwszy raz od lat postanowiła pomyśleć o sobie i zadbać o swoje zdrowie.
Wybór ośrodka zdrowotnego pojawił się jako jeden z tematów podczas spotkania po filmie. Uważni widzowie zauważyli, że Miecia zdecydowała się właśnie na Wieniec-Zdrój. Byli ciekawi, dlaczego nie wybrała ośrodka położonego bliżej Łeby.

 Była to bardzo prozaiczna decyzja, ponieważ pani Miecia powiedziała wprost: „Ja muszę pojechać do miejsca, które jest oddalone 3 godziny od Łeby, inaczej wsiądę w samochód i wrócę od razu” – wyjaśniła reżyserka.

Podczas jednego z dni zdjęciowych do pani Mieci przyszła para z sympatycznym psem, który od razu podbił serce reżyserki. Co więcej, że ta sama para siedziała na widowni w trakcie opisywanego spotkania. Twórczyni miała okazję spotkać ich ponownie i opowiedzieć historię ich znajomości:

Będąc u Mieci zobaczyłam państwa z pięknym pieskiem. Okazało się, że został adoptowany z Grudziądza, a tam nadal mieszka jego siostrzyczka. Po wizycie w wędzarni od razu pojechałam do Grudziądza i adoptowałam swojego psa.

Cały proces pracy nad filmem dał zarówno reżyserce, jak i głównej bohaterce możliwość zbliżenia się do siebie, mimo sporej różnicy pokoleń. Stały się sobie bardzo bliskie. Jak mówiła reżyserka:

Rozmawiałyśmy z panią Miecią – planujemy premierę Łebską. Zapytała mnie, czy z perspektywy czasu nie żałuję zrobienia tego filmu. A ja powiedziałam, że to była najlepsza decyzja mojego życia, i że zrobiłabym to jeszcze drugi i trzeci raz!

Polina Kirichenko"]]></content>
	</entry>
	<entry>
		<title><![CDATA["„Formuła komedii jest jak oddech” – spotkanie z Mają Ostaszewską i Anną Bartenbach "]]></title>
		<link href="http://www.tofifest.pl/pl/news/879"/>
		<id>http://www.tofifest.pl/pl/news/879</id>
		<updated>2025-07-03T11:45:00+02:00</updated>
		<content><![CDATA["2 lipca na 23. MFF BellaTOFIFEST odbyła się festiwalowa premiera „Teściów 3” w reżyserii Jakuba Michalczuka. Po projekcji z publicznością spotkały się wybitna aktorka Maja Ostaszewska oraz producentka Anna Bartenbach.  Sala kinowa w CKK Jordanki pękała w szwach, a wypowiedziom gościń towarzyszyły głośne brawa ze strony widowni.
Gościnie spotkania przyznały, że nie spodziewały się, iż powstanie następna, trzecia już część komedii. Podkreśliły, że na planie wytworzył się prawdziwy dream team, a wspólna praca oznaczała długie przygotowania, pełną koncentrację, wzmożony wysiłek, zgłębianie scenariusza, montaż, działania operatorskie, właściwe nagłośnienie czy korekcję barwną. Maja Ostaszewska zaznaczyła, wystąpiła niejako w roli reprezentantki całej ekipy filmowej. Warto odnotować, że to nie pierwszy pobyt Mai Ostaszewskiej w mieście Kopernika – aktorka została uhonorowana Złotym Aniołem za niepokorność twórczą podczas 17. edycji naszego festiwalu.
Anna Bartenbach zdradziła niektóre szczegóły pracy nad najnowszymi „Teściami”. Wspomniała przypadkowe spotkanie Mai Ostaszewskiej i Marcina Dorocińskiego, dzięki któremu doszło do (ponownej) aktorskiej współpracy. Jak stwierdziła:

„Teściowie 3” to dla producenta prawdziwa perła.

Maja Ostaszewska stwierdziła natomiast, że komedia, wbrew powszechnej opinii, stanowi wyjątkowo trudną, wymagającą formę artystycznej wypowiedzi. Za pozornie lekką formą kryje się próba ukazania spektrum ludzkich uczuć i emocjonalnego stanu bohaterów oraz dążenie do psychologicznej prawdy:

Zdarza się, że forma komediowa jest trudniejsza niż dramat. Bardzo lubię, kiedy się śmiejemy, a za chwilę przychodzi wzruszenie. 

Oprócz tego formuła komedii pozwala na przełamywanie barier, uprzedzeń i stereotypów, zaciera ostre podziały oraz nadmiernie uproszczony obraz rzeczywistości, co wydaje się dzisiaj szczególnie istotne. Maja Ostaszewska trafnie stwierdziła, że często dajemy się zamknąć w schematach myślowych. Tymczasem należy je przekraczać, zachowując jednocześnie spójność z samym sobą i konsekwencję w etycznym działaniu. Równocześnie można, a wręcz trzeba, jak podkreśliła, ćwiczyć empatię. Trzeba do wszystkich podchodzić z czułością, otwartością i zdrowym dystansem:

Musimy się od siebie nawzajem odczepić.

Jednocześnie filmowa Małgorzata wyznała, że komedia niesie ze sobą ryzyko przejaskrawienia, pastiszu, a także – choćby nieświadomego – urażenie kogoś. Z drugiej zaś strony, właśnie dzięki komedii możemy śmiać się sami z siebie i pokusić o zbawienną autoironię:

Pycha jest zgubna […], prowadzi do kabotyństwa.

Odpowiadając na liczne pytania z sali, Maja Ostaszewska odniosła się do swojego doświadczenia pracy w teatrze, które pozwala jej na kręcenie bardzo długich, nawet kilkunastominutowych ujęć: Lubię ten rodzaj adrenaliny i skupienia.
Wyznała, że swoją pracę przestała postrzegać w kategoriach wieku czy wyglądu. Wyzwoliła się od tego rodzaju naznaczających, dyskryminujących, zwłaszcza w odniesieniu do aktorek, ocen i opinii. Odniosła się też do kwestii sztucznej inteligencji – AI nigdy nie zastąpi sztuki, gdyż bazuje na tym, co już zostało wytworzone, a więc jest przewidywalna. Tymczasem sztuka charakteryzuje się kreatywnością, opiera się na tym, co zaskakujące i intrygujące, niepowtarzalne, emocjonalne, osobiste.
Na koniec gościnie nie wykluczyły, że powstanie jeszcze jedna odsłona „Teściów”, którzy – jak uznała Anna Bartenbach – mogą łączyć pokolenia. Zapowiedź ta spotkała się z aplauzem publiczności i zaproszeniem do Torunia na kolejną premierę festiwalową.
Agata Wesołowska"]]></content>
	</entry>
	</feed>
 
